DZIEŃ 1: Wyjechaliśmy 25 grudnia rano. To już drugi rok nie obchodzimy tradycyjnego Bożego Narodzenia aby uniknąć wszelkich rodzinnych dramatów. W tym roku wybraliśmy wyjazd autem nad morze. Od lat słyszeliśmy jak piękna jest Pensacola na Florydzie i postanowiliśmy to sprawdzić. Texas jest ponad 2 razy wiekszy of Polski a do Pensacoli z Dallas jest … bagatelka troszke ponad 1000 km czyli 661 mil. Dlatego wyjeżdżamy wcześnie rano i wschód słonca ogladamy już z drogi. Będziemy się zmieniać co 2 godziny i dojedziemy do Pensacoli tuż przed zachodem słońca.
Obrazki z drogi “DO”, robione przez szybę ..
DZIEŃ 2 (26 grudnia): Ponieważ końcówka naszego Bożego Narodzenia była wprost proporcjonalna do tego jak bardzo byliśmy zmęczeni, co widać na pierwszym zdjęciu, na początek naszych krótkich wakacji postanowiliśmy się porządnie wyspać, oczywiście po zaliczeniu wspaniałego wschodu słońca. Na dworze jak widać było pięknie, acz zimno, jak na nas. Wypoczęci i uczesani ruszyliśmy na spacer po plaży
Następne 2 godziny to doskonały przykład naszego spędzania czasu na kontemplowaniu otoczenia: dużo zdjęć, dużo czasu i mały pokonany dystans. Najczęściej, zakręcamy się na jakis temat: tym razem była to czapla wyczekująca na resztki z czyjegoś połowu
DZIEŃ 3 (27 grudnia) : Pogoda nadal pięknie dopisuje więc jedziemy zobaczyć Fort Pickens na zachodnim krańcu Pensacola Beach. Wojskowe zabudowania tego parku mało nas interesują, ale jest ścieżka, są widoki, no to ruszamy na spacer
Spaceru ciąg dalszy: znowu szukamy czapli
DZIEŃ 4 (28 grudnia) to dzień wschodu słońca. Latem trzeba nastawić budzik, żeby go zobaczyć a zimą niekoniecznie i zawsze warto. Tym bardziej kiedy balkon wychodzi … prosto na lewo właśnie na wschód. Dziś to prawdziwe wakacje były, wschód, plaża, jedzonko, zachód …. Ten widok z balkonu zapadnie nam w pamięć i na takie będziemy polować w przyszłości, i na takie dni też.. Aha!, zachód słońca też z balkonu, tyle że na prawo
DZIEŃ 5 (29 grudnia) to nasz ostatni dzień tutaj, i po paru zdjęciach z balkonu wybieramy się do Destin, niedalekiego miasteczka bardziej popularnego turystycznie niż Pensakola. Lubimy porty i stateczki i wildlify.
Widoczek z restauracji, nawet delfiny sie załapały

